TYDZIEŃ

Tureckie zapasy

Bosfor

Swoją pozycję Turcja zaczęła budować już po kryzysie 2001 r., kiedy to ogromny deficyt budżetowy pociągnął za sobą odwrót zagranicznych inwestorów. W ciągu kilku miesięcy wycofali oni z kraju 70 miliardów dolarów, doprowadzając do załamania się lira i krachu na giełdzie. Kryzys wywołany bezpośrednio przez deficyt budżetowy związany był także z ówczesną niestabilnością polityczną Turcji. Oskarżenia o korupcję, niemożność uformowania koalicji rządzącej pozbawiły złudzeń rozczarowane sytuacją społeczeństwo tureckie.

W 2001 r. na scenie politycznej pojawiła się nowa partia. Były mer Stambułu Recep Tayyp Erdogan założył Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) i już rok później w wyborach parlamentarnych zdobył 34 % głosów, co pozwoliło na utworzenie większościowego rządu. R. Erdogan został premierem Turcji i pełnił tą funkcję do 2014 r., kiedy to został prezydentem w pierwszych powszechnych wyborach prezydenckich w kraju. Od 2002 r. AKP zdobywa w kolejnych wyborach bardzo duże poparcie. Dziś partię popiera już co drugi wyborca.

R. Erdogan wydaje się być tym, na kogo Turcy czekali. Okres jego rządów to czas odbudowy gospodarki i pozycji na arenie międzynarodowej. Od tamtego czasu ubóstwo w Turcji spadło o połowę, pensje wzrosły o 30%, PKB rośnie, zwiększył się dostęp do opieki medycznej i szkolnictwa.

Ostatnia próba zamachu stanu to kolejny cios dla Turcji. Na przestrzeni roku wielokrotnie stawała się celem ataków terrorystycznych. Niedawny zamach, przeprowadzony na międzynarodowym lotnisku w Stambule, przyniósł 40 ofiar śmiertelnych. Poprzednie miały miejsce m.in. w Ankarze. Wydarzenia te mają poważny wpływ na całą turecką gospodarkę.

Sektor turystyczny już odczuwa zawirowania z powodu gwałtownego spadku liczby chętnych na wakacje w Turcji. Na taką sytuację miał też wpływ konflikt z Rosją, którego osią było zestrzelenia rosyjskiego samolotu wojskowego. Po tym wydarzeniu Prezydent Putin zaapelował do swoich rodaków by nie jeździli do Turcji na wakacje, a Rosjanie są jedną z dwóch najliczniejszych grup odwiedzających ten kraj.

Turcja jest jednym z sześciu samowystarczalnych żywieniowo krajów na świecie. Rolnictwo wytwarza 8,1 % tureckiego PKB, w tym sektorze zatrudnionych jest 25% siły roboczej i stanowi bardzo znaczącą część tureckiego eksportu.

Następną ważną gałąź eksportu stanowią towary wytwarzane przez turecki przemysł, w tym samochody i elektronika. W Europie jest to znana wszystkim marka Beko.

Turcja wyraźnie zmierza w kierunku industrializacji, a ostatnie lata to rozkwit przemysłu zbrojeniowego. W Incirlik znajduje się amerykańska baza wojskowa z arsenałem nuklearnym. I co ciekawe, a mało znane, Turcja produkuje na licencji amerykańskiej myśliwce F-16!

Armia w Turcji zajmuje szczególną pozycję. Od 1923 r. i założenia republiki przez Atatürka uważa się za strażnika świeckości państwa i od tamtego czasu wielokrotnie ingerowała w politykę wewnętrzną państwa. Robiła to między innymi dzięki ustawie przeforsowanej po jednym z zamachów stanu (w 1961 r.), która dała armii legitymizację militarnych interwencji w politykę. W rezultacie od tamtej chwili turecka armia, z różnym skutkiem przeprowadziła cztery zamachy stanu (łącznie z tym przeprowadzonym 15 lipca 2016 r.). Rząd R. Erdogana jest przeciwny takiej roli armii i próbuje ją ograniczyć m.in. wprowadzając zmiany we wspomnianej ustawie.

Turcja posiada drugą pod względem wielkości armię w NATO, jest członkiem Światowej Organizacji Handlu i już od lat 80tych ubiegłego wieku ubiega się o członkostwo w Unii Europejskiej. Państwo wyraźnie aspiruje do bycia liderem całego regionu.

Piątkowa próba zamachu stanu oraz ogólnoświatowe poruszenie z tym związane, tylko podkreśliły coraz większe znaczenie Turcji w utrzymaniu globalnego porządku.