TYDZIEŃ

Moya Polska

moya

Polskie firmy transportowe to prawdziwa potęga. Obsługują już ponad 25% rynku przewozów w ruchu międzynarodowym w Europie.

Niekorzystne zmiany polityczne takie jak rosyjskie embargo, które nastąpiły na kierunku wschodnim, spowodowały, że nie tylko polscy producenci żywności ale i firmy transportowe zaczęły szukać nowych klientów w zachodniej części Europy.

Każdy wie, że prowadząc biznes transportowo – handlowy ważna rzeczą jest zwracanie uwagi na ceny paliw. U naszych zachodnich sąsiadów są one wyższe niż te na rynku krajowym. Dodatkowo dochodzi wtedy czynnik rozliczania paliwa w euro, co przy ostatnich wahaniach związanych z Brexitem zwiększa niepewność co do kosztów przewozowych.

W tej sytuacji wiele firm wiozących towary na zachód decyduje się na dotankowanie swojej floty w przygranicznych stacjach. Standardem staje się też wyposażanie kierowców w karty flotowe umożliwiające bezgotówkową obsługę nie tylko w Polsce ale i w całej Europie.
Na takie rozwiązania w swojej strategii postawiliśmy w sieci stacji paliw Moya. Jako nowy ale już liczący się gracz, mocno rozwijamy naszą sieć stacji benzynowych. Naszym oczkiem w głowie są stacje zlokalizowane przy zachodniej granicy – Słubice, Gorzyczki, Różyniec. Bo przecież właśnie tam są nasi Klienci flotowi.

Kierowcy wiedzą, że przewożąc produkty takie jak żywność, a z tego przecież słynie Polska, nie mogą tracić czasu na szukanie odpowiedniej stacji.
Dlatego stworzyliśmy również autorski, multipartnerski program flotowy, w którym na stacjach Moya oraz w Europie, można korzystać z kart flotowych takich operatorów jak: UTA, DKV, EUROWAG, IQ CARD, BZA czy MOYA FIRMA.

Wiemy, że perfekcyjne zgranie w czasie w branży transportowej to podstawa gdy na polskie przetwory mleczne czy jabłka czekają konsumenci w całej Europie.
Poza tym warto wiedzieć że właśnie na naszych stacjach po wprowadzeniu rosyjskiego embarga rozdawaliśmy polskie jabłka.

 

Sławomir Prusinowski, Dyrektor Ds. Kart Flotowych sieci Moya