WYWIAD

Inteligentne miasta są już w Polsce

„Po pierwsze duże miasta mają już wiedzę odnośnie swoich potrzeb i wiedzą, czego mogą wymagać w kontekście technologicznym. Dzięki temu łatwiej jest im znaleźć odpowiednich partnerów do projektów. A po drugie, mniejsze miasta już dostrzegają, że smart city jest także dla nich” – o smart city mówi Wojciech Życzyński, Public Sector SMS&P Lead w Microsoft.

PolandWeek.pl: Jak Pan trafił do Microsoft?

W Microsoft jestem od 9 lat. Wcześniej pracowałem w dystrybucji, pracowałem też w firmie partnerskiej tworzącej rozwiązania dla Microsoft. 7 lat zajmowałem się rynkiem MŚP od strony budowania rozwiązań i sprzedaży. Od dwóch lat zajmuję się rynkiem publicznym – miasta, smart city i rynek ochrony zdrowia. Po prostu CityNext.

Co to jest Microsoft CityNext?

CityNext to inicjatywa dotycząca inteligentnych miast. Powstała w 2013r. W Polsce działa aktywnie od 2,5 roku, czyli właściwie od chwili kiedy ta tematyka zaczęła być obecna wśród naszych klientów, partnerów technologicznych i w polskich miastach. CityNext to platforma, która celuje w angażowanie różnych grup interesariuszy skupionych wokół inteligentnych miast. Pomagamy skomunikować się wszystkim stronom i wspierać ich marketingowo. Pokazujemy też kierunki zmian związane z inteligentnymi miastami, ponieważ będąc firmą globalną znamy trendy i na bieżąco monitorujemy to, co dzieje się na rynku. Chcemy się tą wiedzą podzielić.

Do kogo skierowana jest inicjatywa CityNext?

Oczywiście najważniejszą grupą są mieszkańcy miast i same miasta.

Niemniej jednak sam projekt zaczęliśmy od tego w czym Microsoft jest od lat najsilniejszy, czyli od firm partnerskich- twórców aplikacji (ISV), które tworzą rozwiązania. Drugą grupę stanowią startupy. W tym obszarze mamy nie tylko firmy, ale także grupy studentów, dla których od 15 lat Microsoft organizuje konkurs Imagine Cup. Trzecia grupa to uczelnie wyższe, czyli różnego rodzaju projekty badawczo rozwojowe.

Jaki jest zakres tematyki, który obejmuje program?

CityNext wyszczególnił cztery obszary. Pierwszy to cyfrowe miasta, związane z komunikacją urzędnik-mieszkaniec. Początki zmian w tym zakresie, kojarzone z początkami inteligentnych rozwiązań w miastach stanowiły e-usługi. Skupiały się one na rozwiązywaniu konkretnych, pojedynczych spraw. Dziś zmienia się to w kierunku tworzenia całościowego systemu zarządzania całą relacją z mieszkańcem. Drugi obszar to bezpieczeństwo, początkowo skupiony wokół monitoringu miejskiego, dziś to już kwestie cyberbezpieczeństwa związane z cyfrową tożsamością mieszkańców. Trzecim obszarem jest edukacja. Czwartym, ostatnim jest telemedycyna, opieka senioralna, wykorzystanie chmury obliczeniowej w procesie leczenia, czyli wszystko to co wiąże się ze zdrowiem.

Jak wygląda CityNext w praktyce?

CityNext to nie jest sformalizowany program, raczej droga dla partnerów, którzy tworzą rozwiązania w oparciu o naszą technologię i są chętni prowadzić wspólnie z nami działania marketingowe i sprzedażowe. W tym celu powstał katalog w którym gromadzimy rozwiązania wypracowane na rynku polskim. Partnerów w programie wspieramy promując aplikacje, pomagamy nawiązać współpracę z miastami, szukamy jednostek, które wdrożą program pilotażowy. To bardzo istotne zagadnienie, bo nowe rozwiązania potrzebują informacji zwrotnej, aby ulepszyć rozwiązanie.

Jak to wygląda z perspektywy miasta?

Zachęcamy miasta, żeby wchodziły w relacje przetestowania jakiegokolwiek inteligentnego rozwiązania. Nie wiąże się to z koniecznością dużych inwestycji w budowanie kolejnego projektu. Podejście polega na wdrażaniu wielu lekkich rozwiązań. Najlepszym początkiem inteligentnego miasta jest stopniowe otwieranie posiadanych przez niego danych, które biznes może wykorzystywać w celu tworzenia nowych rozwiązań dla mieszkańców.

Jak wyglądają relacje biznesu z jednostkami terytorialnymi?

Rolą miasta jest sprawna administracja, a nie budowanie rozwiązań informatycznych. Jeżeli miasto wchodzi w rolę tworzenia rozwiązań, jest od początku na straconej pozycji, ponieważ ma ograniczony dostęp do specjalistów. Przez to nie jest w stanie dostarczyć mieszkańcom tak złożonych rozwiązań. Takim niechlubnym przykładem są e-usługi, których poziom wykorzystania był niewielki. Pokazało to, że domenę budowy aplikacji powinno się pozostawić biznesowi, miasto natomiast może mu pomóc takie rozwiązania tworzyć poprzez udostępnienie danych, czy wdrożenie pilotażowe.

Za przykład tego jak sprawnie może funkcjonować relacja miasta z biznesem pokazujemy Londyn, bo on najwcześniej zaczął się otwierać rejestr danych i zaangażował biznes w cały proces. Dzięki temu wiele aplikacji smart city działających w tym mieście to rozwiązania do których Londyn nie dołożył ani funta.

Jak scharakteryzowałby pan polski rynek w odniesieniu do smart city?

Na polskim rynku wyraźnie widać dwa trendy. Po pierwsze duże miasta mają już wiedzę odnośnie swoich potrzeb i wiedzą, czego mogą wymagać w kontekście technologicznym. Dzięki temu łatwiej jest im znaleźć odpowiednich partnerów do projektów. A po drugie, mniejsze miasta już dostrzegają, że smart city jest także dla nich.

W jaki sposób miasta zaczynają stosować inteligentne rozwiązania?

Wszystko zależy od od tego co już funkcjonuje w danym mieście i jakie są jego potrzeby. W dużych miastach rozwiązania są bardzo zaawansowane ponieważ dla nich kwestią kluczową jest integracja wielu już istniejących systemów i dodawanie do nich kolejnych funkcji. Na przykład uczenie maszynowe, które rozwinie funkcje o dane predykcyjne, umożliwiając na przykład planowanie modernizacji ulicy w terminie w którym nie spowoduje zatorów. Z kolei w mniejszych miastach dużym zainteresowaniem cieszą się narzędzia, które ułatwiają pracę urzędnikom i pomagają im być bardziej produktywnymi. Są to np. rozwiązania do zarządzania przetargami publicznymi. Zainteresowanie cieszą się też proste dashboardy miejskie, które informują jak miasto wydaje budżet. To ostatnie rozwiązanie możemy zobaczyć np. w Ustrzykach Dolnych.

Co jest najistotniejszym zagadnieniem w odniesieniu do tworzenia rozwiązań smart city?

Przede wszystkim zwracamy uwagę na to, że najważniejszy jest mieszkaniec, bo to on będzie korzystał z kreowanych rozwiązań. I to jego potrzebami i zwyczajami powinni się kierować twórcy aplikacji.

Ale jest także kwestia skalowalności. Trzeba tworzyć rozwiązania, które są możliwe do zastosowania nie tylko w dużym mieście, ale też w małych jednostkach. CityNext na początku swojego istnienia skupiał się wokół dużych jednostek miejskich, jak Londyn czy Barcelona. Jednak z czasem widzimy coraz więcej projektów tworzonych przez coraz mniejsze miasta i podążamy za tym trendem, angażując się w projekty kierowane także do mniejszych miast.

Jaki jest stosunek Polskich miast do smart city?

Dla przykładu: w ramach naszego konkursu Imagine Cup stworzyliśmy w tym roku ścieżkę smart city. Do konkursu zgłosiło się ponad dwadzieścia grup studentów, które tworzyły inteligentne rozwiązania. W tym roku zaprosiliśmy siedem miast do patronatu nad konkursem i warsztatów akceleracyjnych. Wszystkie się zgodziły, co wyraźnie pokazuje jak ważny jest to dla nich temat.

Jakie rozwiązania przyjmowane są najchętniej?

Najszybciej przyjmują się rozwiązania ograniczające koszty. W Polsce mamy przykład bardzo dobrego projektu tego typu. Smartflow to monitor strat wody, który na bieżąco informuje o anomaliach, identyfikując mikrowycieki. To pozwala przewidzieć awarię. Kiedy zaczęliśmy wspólnie z Wrocławiem pracować nad projektem, miasto miało już wdrożony system czujników przekazujących dane. Była więc warstwa IoT, jednak brakowało narzędzia, które przewidywało by usterki i pozwoliło oszczędzać wodę i czas mieszkańców. To rozwiązanie już funkcjonuje, miasto stworzyło je we współpracy z jednym z software house’ów. Taka forma współpracy jest zresztą bardzo nowoczesna. W tej chwili Smartflow ma już kilkunastu klientów, którzy sami pytają jak wdrożyć to rozwiązanie i rozwinąć je na inne obszary jak monitorowanie strat ciepła czy energii.

Jak Pan spędza czas wolny?

Zawodowo zajmuję się informatyką i ekonomią. Prywatnie moja pasją jest lotnictwo oraz design przedmiotów użytkowych. Wkrótce rozpoczynam kurs pilotażu. Fascynuje mnie wolność jaką daje latanie.