TYDZIEŃ

Co oznacza Brexit?

taxi

Wielka Brytania należy do Unii Europejskiej od 1973 roku. Od tamtej chwili gospodarka brytyjska rozwijała się w korelacji z pozostałymi krajami UE.
Wyjście ze struktur unijnych spowoduje zatem całkowite przeformułowanie porządku gospodarczego Wielkiej Brytanii. Bo niezależnie od tego, czy UK zdecyduje się pozostać „kompatybilna” z UE, większość umów międzynarodowych będzie musiała zostać podpisana na nowo. Na przykład będzie to kwestia przynależności do europejskiej strefy wolnego handlu (dziś należy do niej np. Norwegia i Szwajcaria).
Ciekawym aspektem Brexitu jest także to, że UE jest w trakcie negocjacji w sprawie utworzenia strefy wolnego handlu z USA. W przypadku wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, pozostanie ona poza wpływem na kształt strefy a swoją przynależność do niej będzie musiała negocjować odrębnie, o czym zresztą wspominał Barack Obama podczas swojej wizyty w Wielkiej Brytanii. Drugim aspektem jest ogólny kierunek jaki wybierze wielka Brytania po ewentualnym Brexicie. Problem polega na tym, że nikt nie wie jaki jest plan i czy on w ogóle istnieje.

Generalnie w kwestii Brexitu wszyscy są zgodni co do jednego. Brexit negatywnie wpłynie na gospodarkę brytyjską, europejską i światową. Wiele instytucji stara się oszacować konkretne skutki ewentualnego opuszczenia UE, okazuje się to jednak niewykonalne. Bo mimo tego, że w przybliżeniu da się oszacować wielkość przyszłego handlu, nie da się do tych szacunków włączyć wszystkich zmiennych, jakie pojawią się w toku ewentualnego procesu występowania z UE. Ryzyko ekonomiczne jest ogromne. Szacuje się, że ewentualny Brexit spowoduje spadek wzrostu gospodarczego Wielkiej Brytanii i negatywnie wpłynie na handel. Pierwszymi skutkami będą jednak reakcje giełd i zmiany kursów walut. Jeżeli Wielka Brytania wyjdzie z UE funt spadnie, wpływając tym samym bezpośrednio na gospodarkę. Brexit to także skutki dla całej Unii Europejskiej. Poza sferą polityczną zmiana nastąpiłaby także w stosunkach gospodarczych.

Problem imigracji

Inną kwestią jest najszerzej dyskutowany w Wielkiej Brytanii problem migracji. Brytyjczycy czują się przytłoczeni obecnym kryzysem. Są jednym z tych krajów, do których imigranci kierują się najczęściej i nie chcą ich przyjmować w nieskończoność. Dlatego kusząca wydaje się perspektywa odłączenia od UE. Zwolennicy Brexitu kładą nacisk na konieczność zastopowania nielegalnej imigracji. To wiąże się nieuchronnie z blokadą swobodnego przepływu osób. A swobodny przepływ osób, mienia i pracy to jedno z największych osiągnięć UE i podstawa kontaktów gospodarczych między członkami UE.

Blokowanie swobodnego przepływu nieuchronnie przełożyłoby się na utrudnienia w kontaktach gospodarczych. Na dzień dzisiejszy aż 48% eksportu Wielkiej Brytanii trafia do pozostałych krajów UE. W 2000 roku wynosił aż 60%.
Inaczej ma się sprawa importu. Ten pozostaje na mniej więcej niezmienionym poziomie. Zwolennicy Brexitu podkreślają że wyjście z UE poprawi bilans handlowy, bo pozwoli nawiązać silniejsze stosunki gospodarcze z krajami rozwijającymi się, przy jednoczesnym „porzuceniu” wciąż zagrożonych kryzysem krajów UE. Poza tym faktem jest, że spadek eksportu do krajów UE związany jest z zacieśnianiem kontaktów gospodarczych z USA, szczególnie w obszarze sektora usług.

Londyńskie City

Istotną kwestią pozostaje także londyńskie City. Tutejsza giełda jest jedną z największych na świecie. W Londynie mają swoje siedziby największe firmy finansowe świata i bardzo często właśnie stąd przeprowadzają operacje finansowe. Dzięki kondensacji kapitału Wielka Brytania ma znaczną przewagę nad innymi krajami UE. W przypadku tak ogromnej zmiany jaką byłby Brexit, pod znakiem zapytania pozostaje to, czy Londyn będzie w stanie tą pozycję utrzymać. Nie wiadomo jak Wielka Brytania uregulowałaby rynek finansowy, który dziś w dużej mierze działa w oparciu o prawo unijne. Oczywiście trudno byłoby zakładać, że stanie się to zaraz po referendum. Często wskazuje się, że rozstanie z UE zajmie Wielkiej Brytanii nawet kilka lat. Należy jednak wziąć pod uwagę, że te kilka lat to czas niepewności dla praktycznie każdego sektora gospodarki, w tym także dla sektora finansowego, który w porównaniu do innych gałęzi, nie potrzebuje czasu, aby się przemieścić.